nowy140 pisze:
> qrwa kiedys Ty ostatnio te dwa np widzial na grupie? ...
a czy ja pisalem o grupie ?
po prostu je znam, zyje sie troche i sie zna.
jesli ktos zapodaje "paczki" po kilkanascie mega to dla kogos kto
korzysta np z gprs na urlopie, sciaganie czegos takiego w ciemno jest
troche loteria. wystarczy ze napisze co tam w srodku. ciezko zrozumiec
ze listserv.chomor-l to nie jedyne xrodlo ?
no i sie nie nerwuj bo ci zylka peknie :)
taxik (oczywiscie bylo, niekoniecznie tutaj - z pamietnika planktona:
listopad)
2. Dzien Listopada A.D. 2001
Piatek
********************************
Ale Legia poszla po bandzie... he, he 1-6. Tego nawet JA im nie
zyczylem. Zagrali taka padaczke, ze dawno takiej nie widzialem.
Biesiadowalismy znow u Jarka, golonko, wodeczka z importu i filmy "X"
przed meczem. Kanada !!
"Hieny cmentarne" zarobily w sumie 600 zlotych i to tylko do poludnia,
taki utarg mieli. Tym razem garnki sie poszly jebac u Siwego w domu,
ktory automatycznie zaczal partycypowac w zysku. Obrotne chlopaki, nie
ma co...
Z Monika juz mam spokoj. Okazja nadarzyla sie sama. Wczoraj chwiejnym
krokiem szedlem do domu po Lwa (zeby sie wylal, w koncu). Dochodze pod
klatke, a tu... Monika z jakims blondasem sie obsciskuje. Nie namyslajac
sie wiele wystrzelalem po pysku z obu stron, poprawilem z buta w watrobe
i pacjent zaczal sie oddalac stosujac juz przeze mnie omawiany - wariant
C, czyli ucieczke z wyzwiskami. Monika w placz: "Dlaczego ?", a ja
uzylem mojego ulubionego tekstu " W imie zasad". Skurwysynu, tu nie
pasowalo wiec juz nic wiecej nie dodalem i oddalilem sie po Lwa. Jeszcze
w windzie zaczela mi z placzem tlumaczyc, ze przeciez nasz zwiazek mial
charakter jak najbardziej luxny, ze sam tak mowilem, a teraz tluke jej
chlopaka, jak jakis zazdrosnik. Jak zobaczyla, ze na mnie to zadnego
wrazenia nie robi przeszla do kontrofensywy i zaczela mi nawijac, ze ten
blondasek to bokser, ale ona postara sie go udobruchac zeby mi krzywdy
nie robil. He, he, ladny mi bokser, dostal kilka szybkich od podpitego
goscia (po chorobie) i zaczal spierdalac jak armia Hiszpanska spod
Somosierry. Machlem reka i polazlem do chaty. Jakas taka ulge poczulem,
nawet Lwa po kudlatym lbie poklepalem i kawalek kabanosa mu dalem.
Jednak pies to prawdziwy kumpel czlowieka, taki Lew nigdy nie zwali
obcej nogi, zawsze bedzie walil tylko moja...
*********************************
Szatanski pomysl narodzil sie w glowie Jarka. Zaczal mi nawijac, ze on
musi sie stad wyrwac na jakis czas, bo zwariuje. Powiesi sie albo co.
Wyrwac - ok, ale dokad ? I wlasnie wtedy pomysl ten dostal okreslenie
SZATANSKI. Jedziemy do Francji, do Joasi... Mielibysmy jechac we dwojke,
bo reszta bez paszportow, lub z obowiazkami. A Palestyna ma zakaz wjazdu
na teren Niemiec, jeszcze przez okres 5 lat.
Szczerze mowiac zjaralem sie okrutnie na mysl o taniej wyprawie. Kasa
jest, Jarek nadziany, auto posiada, Lwa oddam pod opieke Golocie i wio !
Joasia spadnie z krzesla jak mnie zobaczy. Zak sie ucieszy, i moze nawet
na jakis mecz PSG pojdziemy. Narazie postanowilismy rozpalone lby
ochlodzic LUKSUSOWA....
3. Dzien Listopada A.D. 2001
Sobota
********************************
Cala noc oka, chociaz pijany, nie zmruzylem. Oby tylko Jarek sie nie
rozmyslil. W plan wtajemniczylismy chlopakow, zazdroscili nam troche.
Zostala zrobiona lista zakupow, jakie mamy przywiexc i co mamy wziac,
zeby Polsce wstydu nie przyniesc.
Nie musialem sie obawiac o slowo Jarka, widac ze chlopakowi potrzebny
jest oddech. Zona mu stwarza problemy do fundnie sobie luksusowa kurwe w
Paryzu. Stac go na to. Lew zostal oddelegowany wraz z Golota do domu.
Mamusi wcisnelismy kit, ze mam robote przy rozbieraniu komina na Slasku
i nie bedzie mnie tydzien. Lykla.
Mamy jechac dzis w nocy, na rano bedziemy w Norymberdze, gdzie
odwiedzimy kumpla z osiedla - Slawka, ktory w Rajchu juz 5 rok siedzi i
obija sie za panstwowe pieniadze. Narazie jednak musimy doprowadzic
Jarka do stanu trzexwosci. Zostal wiec wyslany na sesje do laxni wraz z
Jackiem. Posiedzi 2 godziny, to bedzie jak nowy. Ja ide sie pakowac.
********************************
No, Jarek jak nowy. Tylko oczy jak latarnie wskazuja, ze chlal ostanio.
Ale ogolnie spoko. Zakupilismy kilka zgrzewek piwa, kartony dwa
Chesterfieldow, zarcie w postaci konserwy tyrolskiej i chleb w postaci
1,7 l Wyborowej. Paszport mam jeszcze wazny, wiec problemow nie bedzie.
Tylko do zdjecia sie moga dojebac, bo mam z 1988 roku. Jeszcze z
wasikiem pod nosem i lokami na glowie.
Dlugo sie zastanawialem czy wziac ze soba Pamietnik, wezme. Pewnie duzo
zobaczymy, a wszystkiego moge nie spamietac.
Pod blokiem spotkalem Monike, spytala gdzie jade. " Do Zony, jade. Do
zony..."
4. Dzien Listopada A.D. 2001
Niedziela - Norymberga
********************************
Kurwa, ale mnie kosci lamia po tej jexdzie. Jarek prowadzi jak wariat. W
Cieszynie bylismy w dwie godziny. Kolejka na granicy jak po papier
toaletowy za komuny. Same drogie fury i grube chlopy z Rolexami na
lapach. Wszedzie pelno mundurow, jeden nawet chcial mi mandat wpierdolic
bo skiepowalem cmika kolo jego buta. Za kare przekopali nam cale auto i
dojebali sie do piwa. Idioci, nie potrafia zrozumiec, ze 30 puszek to na
nasz wlasny uzytek. Tak jak konserwy i cmiki. Cel wyjazdu okreslilismy
jako wycieczke turystyczna, chcemy podziwiac gotyckie katedry Paryza,
Amiens i Chatereux, bajkowa architekture zamkow nad Loara. I odwiedzic
katedre w Rouen gdzie Joanna d`Arc doprowadzila Krola Francji do
koronacji. Chyba nam nie uwierzyli bo nasze pyski nie wskazywaly na to,
ze jestesmy koneserami sztuki. A poza tym, malo ktory esteta jexdzi na
wyprawe z takim arsenalem gorzaly i ma koszulke z napisem KONKWISTA 88.
Wyjechalismy z Krakowa o 20. W spokoju ogladnelismy mecz Wiselki z
Gieksa (3-0!!), zezarlismy kurczaka z HALO! KURCZAK, i przekazalem
mieszkanie w opieke Siwemu i jego laluni. Ufam im, ze jeszcze bede mial
do czego wracac.
Z Jarkiem jeszcze musielismy skoczyc pokupowac mapy i przewodniki. Bez
tego zgubimy sie jak partyzanci w lesie. Ja odgrzebalem adres i telefon
do Slawka, i mozna bylo powiedziec, ze jestesmy zapieci na ostatni guzik.
Cala droge gadalismy o "zyciu". Takie tam glupoty. Ale tylko do granicy.
W Czechach zatrzymalismy sie na szamanie. Dostalismy te ich pierdolone
knedliczki z miesem z psa. Musialem to popic czterema piwami bo mi
kompletnie nie smakowalo.
Brzydkie te Czechy noca jak Cyganka o swicie. Szaro, brudno i cicho.
Rumunia, czy ki chuj ?! Zachodnich sasiadow przecielismy w 4 godzinki i
wjechalismy do Niemiec. Pierdolone Szkopy, ja tu dlugo nie wytrzymam.
Juz na granicy paskudne celniczki, chlopy wszystkie do Olivera Kahna
podobne, strach tu mieszkac. I wszedzie tylko: "Ja, Ja, Ja..." jak w
pornosach.
Tym razem do niczego nam sie nie dojebali, bo zobaczyli, ze Polacy nie
kumaja niemieckiego i po pol godzince bylismy w Rajchu. W koncu naszym
oczom ukazal sie drogowskaz NURNBERG 180 KM, a my cieniowalismy
autostrada w towarzystwie Oplow i innych marek.
Piekne miasto ta Norymberga, nieco ladniejsze od Krakowa, ale niewiele.
Czystsze i jakies takie bardziej kolorowe. Tylko dziewczyny paskudne jak
w horrorach. Gdzie im do Slowianskiej urody Polek, kilka tysiacleci
minie zanim zaczna kobiety przypominac.
Dosc dlugo szukalismy budki telefonicznej, aby do Slawusia tyrknac. O
znalezieniu ulicy nie moglo byc mowy, bo nie istniala na naszych planach
i przewodnikach. W koncu dorwalismy telefon pod McDonaldem. Ale klops,
jakies dziwne sygnaly ze sluchawki dochodza, chyba zjebany. Koniec,
koncem postanowilismy poprosic kogos o pomoc. Pierwszy jaki nam sie
nawinal byl niemiecki menda. "Krolu Zloty" - mowi Jarek - " Problemo,
telefonare do kumpel chcemy", "telefono, zjebano" - dodalem. Menda wzial
kartke i stuka. "Pros Slawka, draniu" i po chwili uslyszelismy zapity w
cymes glos Slawusia "H..HHH...Halo ?!". Lo Jezu co sie wtedy zaczelo
dziac, chlopak nie mogl uwierzyc, ze to my w Rajchu szwargamy przez
telefon. Umowilismy sie pod Maciem za godzinke i poszlismy cos zjesc. Ja
nigdy nie lubilem tego amerykanskiego gowna, drogie jeszcze a sraczki po
tym mozna dostac. Siedlismy wiec na lawce i odpalili po piwie i
tyrolskiej. Troche sie na nas ludzie patrzyli, ale co mi tam, nie znam i
tak nikogo.
W koncu przyjechal Slawek, ostatnio byl w Krakowie 6 miechow temu, ale i
tak sie nic nie zmienil. Ten sam lysy leb z bliznami i fioletowe oczy.
Pysk mu tylko zarosl jak Czeczenowi i troche przytyl. Ale ogolnie
tip-top. Zawiozl nas do swej chawiry. Nawet w ladnej dzielnicy. Mowi
zebysmy sie nie zdziwili bo mieszka w 8 osob. On, jakis Radek z Katowic
i czterech Turkow z dwoma kurwami. Mieszkanko odjebane, widac tu damska
(kurewska) raczke. W kuchni czysto, w kiblu czysto - tylko ze ja srac po
jakis Turkach nie zamierzam, lazienka odflizowana. Zraz tez odpalilismy
piwo, ale znuzeni droga poszlismy spac. Zatrzymamy sie u Niego do jutro
i wio, do Paryza.
***********************************
Juz wieczor, przyszly Turki z Kurwami. Nawet ladne, takie czarnule.
Zastali nas jak rozpracowywalismy "ucho" wyborowej. Imion nie pamietam,
do kazdego mowilem Hakan. Mlode chlopaki ze Stambulu. Proponowali nam
trawe i cos mocniejszego, ale my chlopaki znad Wisly, tylko za wode sie
lapiemy.
Zaraz idziemy "na miasto" poszalec troche. Niech sie szkopy popatrza jak
szlachta Krakowska sie bawi....
5. Dzien
... wiecej »